|
|
PULSAR
Rotacja 4. >>> JEDNOSTKA VX
Statek badawczy Auriga z pięcioma osobami na pokładzie leci na kolejną misję. Ma przebadać szczątki statku pozaziemskiej cywilizacji odkryte w odległej o setki lat świetlnych mgławicy. Auriga to najnowocześniejsza tego typu jednostka, mogąca latać znacznie dalej i szybciej niż inne statki, nawet wojskowe i właśnie dlatego to ona została wysłana jako pierwsza. Załoga miała przeprowadzić wstępne obserwacje, przygotowując grunt dla mającej przybyć w niedługim czasie ekspedycji. Owa pięcioosobowa załoga składała się z trzech mężczyzn i dwóch kobiet. Wszyscy to wykwalifikowani naukowcy, biegli w biologii, astrofizyce i jeszcze w paru innych skomplikowanych dziedzinach. Liczba pięć, określająca ilość personelu na pokładzie nie do końca jest ścisła. Dotyczyła ona bowiem ludzkiej załogi, a oprócz inteligentnych istot organicznych była tam jeszcze jedna istota, mechaniczna - android. Dokładna jego nazwa to "Jednostka V13 Xc21", ale wszyscy nazywali go po prostu VX. Jego przeznaczeniem były różnego typu zadania specjalne, czyli te, których nie mogliby wykonać ludzie. Mimo jego wyspecjalizowania i tak używano go do najbardziej prostackich czynności jak sprzątanie, podawanie tego czy tamtego. Taki tani służący na którym można się też w razie czego powyżywać.
Robotyzacja trwała już od dłuższego czasu, czyniąc ogromne postępy. Tak ogromne, że tak właściwie nie było wiadomo, czy najnowsze "dzieci" ludzi są już inteligentnymi istotami, czy jeszcze nie. Jak dotąd nie było przekonujących dowodów jakoby androidy potrafiły myśleć, albo też nikt tego nie zauważył. Tak, czy inaczej, jednostki typu VX nie były podejrzewane o posiadanie własnego rozumu-duszy i były traktowane jak coś pomiędzy śrubokrętem a domowym zwierzakiem.
Na czas lotu załoga (ludzka) była uśpiona w kriogenicznych kapsułach. Tego zaszczytu nie miał VX, który musiał bezustannie być aktywny i czuwać nad parametrami nawigacyjnymi. Gdy Auriga dotarł w końcu do celu podróży, naukowcy obudzili się i od razu przystąpili do swoich zadań. Wrak obcego statku znajdował się w pobliżu czegoś co było podobne do pulsara, pulsującej (bardzo szybko obracającej się) gwiazdy. Badaczy bardziej jednak obchodził pozaziemski statek i tylko na początku wydawali się zaciekawieni bliskością tak niezwykłego obiektu. Jedyną istotą, która zdawała się być naprawdę zafascynowaną pulsarem był VX, a przejawiało się to tym, że często stał przy oknach Aurigi i się w niego wpatrywał zapominając nawet o wcześniejszych poleceniach jakie wydawali mu ludzie. Po jakimś czasie załoga miała już tego dosyć, zamierzała wyłączyć VX i przeprowadzić pełną jego analizę. Wtedy to po raz pierwszy android wykazał swoją własną wolę. VX sprzeciwił się i zamknął w przedziale ładunkowym. Załoga była naprawdę zdziwiona i początkowo kompletnie nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Gdy emocje trochę opadły, zastanawiano się czy VX od samego początku swego istnienia posiadał świadomość, czy nabył ją później w jakimś momencie swego "życia". Do tej pory, to jest do tej misji, zachowywała się jak wszystkie inne jednostki tego typu. Co więc go zmieniło? Jeden z członków załogi patrzył akurat przez okno i nieśmiale rzucił uwagę, że może tego przyczyną był pulsar. Dopiero wtedy naukowcy zauważyli, że nie był to zwykły pulsar, taki jakich wiele widniało w gwiezdnych archiwach. Był jakiś taki, "dziwny", jak to określili. Obracał się inaczej niż inne takie obiekty i inaczej świecił. Prawdziwe gwiazdy pulsacyjne były w miarę stałe jeśli chodzi o rotacje i ilość emitowanego światła, a ta w pobliżu której znajdował się Auriga miała zmienne obroty i jasność. Wydawało się, że nadaje jakiś sygnał, ponieważ jej nieregularne z pozoru zachowanie układało się w sensowne wzory. Pytanie tylko: Czy było możliwe, że naturalny pulsar zachowywałby się w taki sposób? Załoga zwróciła swój wzrok ku wrakowi obcego statku, jednak nie potrafili sobie wyobrazić jego związku z tym zjawiskiem. Gdy tak trwała burza mózgów, w elektronicznym rozumie VX-a zaświtał pewien pomysł, a raczej pragnienie. Chęć dostania się do pulsara! Mógł to osiągnąć jedynie przez skierowanie tam Aurigi. Postanowił więc przedostać się do kabiny dowodzenia i ustawić nowy, kolizyjny kurs. Jednak był pewien problem - ludzie. Im z pewnością to by się nie spodobało. Trzeba było więc coś z tym zrobić, a VX był w stanie zrobić wszystko, gdyż jak każda inteligentna istota, też chciał przetrwać, za wszelką cenę. Według niego, przyciągający go pulsar oznaczał życie i wolność, ustąpienie ludziom, pewną dezaktywację - śmierć. Tymczasem załoga postanowiła w końcu działać. Rozpoczęła się obława na androida. Podzieleni na dwie grupy rozeszli się po statku i uważnie sprawdzali wszelkie połączenia z ładownią, którymi VX mógłby mógł by się wydostać. Jedna z kobiet - Shelley, oddzieliła się od towarzyszy gdy jakiś szmer w jednym z przedziałów zwrócił jej uwagę. Szła powoli, starając się być jak najciszej. Nic jednak nie znalazła, więc uspokoiła się i zawróciła z zamiarem dogonienia grupy. Gdy znajdowała się pod wylotem kanały wentylacyjnego, czyjaś ręka złapała ją za głowę i pociągnęła w górę. Shelley została wciągnięta do wąskiego przewodu, którym dostarczane było świeże powietrze. Nie zdążyła krzyknąć, czy nawet pisnąć. Z impetem uderzyła w sufit, po czym się od niego odbiła i zwaliła z głuchym hukiem na dolną ściankę kanału. Chwilę trwało nim oszołomienie ustąpiło. Shelley obejrzała się za siebie. Za nią siedział VX. Już miała krzyknąć, gdy android dość brutalnie ręką zasłonił jej usta, ale chyba sam się zląkł swojej reakcji i zwolnił uścisk. Kobieta skorzystała z okazji i zaczęła głośno wołać o pomoc. Vx prosił by przestała, ale ona nie słuchała. W elektronicznym mózgu VX-a narastał gniew. W końcu, rzucił się na badaczkę i z całej siły zadawał ciosy, gdzie popadło. Krew zachlapała ściany przewodu a wnętrzności walały się po podłodze. Po chwili, android opamiętał się, jednak było już za późno. Shelley nie żyła. VX wpadł w panikę, gdy zorientował się co uczynił. Tak by tam tkwił bez ruchu, gdyby nie głosy nadbiegającej załogi. Nie miał innego wyjścia jak uciec wgłąb systemu kanałów wentylacyjnych. Kierował się wprost do kabiny dowodzenia. Widok jaki zastali badacze - to co zostało z Shelley, niemal zwalił ich z nóg. Druga z kobiet - Amy, kompletnie się załamała. Wpadła w histerię i nigdzie nie chciał się ruszać. Zostało więc trzech mężczyzn, którzy mogli jeszcze dopaść mordercę. Zostawili więc Amy przy zwłokach Shelley i ruszyli na mostek, bo jasnym już się stało dokąd VX zmierza. Nagle poczuli lekkie wibracje statku, który zmieniał swoją pozycję i zaczął przyspieszać. Wpadli do kabiny sterującej, gdzie zbryzgany krwią VX siedział już przy panelu nawigacyjnym. Nikt się nie bawił w jakieś słowne dyskusje. Badacze rzucili się na androida i desperacko starali się zmienić kurs Aurigi. Wywiązała się walka. Mężczyźni atakowali VX-a ciężkimi rurami, w które zaopatrzyli się po drodze na mostek, a ten bronił się bijąc pięściami, kopiąc, drapiąc, gryząc, niczym osaczone zwierzę. Ciężko ranieni dwaj mężczyźni padli nieprzytomni, a pozostały naukowiec okładał androida potężnymi uderzeniami, od których łamały się struktury szkieletowe VX-a. Niebieski płyn - krew "sztucznych ludzi" rozbryzgiwała się na wszystkie strony mieszając się z czerwoną krwią "ludzi prawdziwych". W końcu, android nie mógł już się ruszać. Ranny, ale stojący jeszcze na własnych nogach badacz z gniewem i drwiną jednocześnie mówił: "I co teraz? Co? Już nie jesteś taki mocny? Naprawdę myślałaś, głupia maszyno, że możesz równać się z ludźmi? Ha! Ha! Jesteś tylko ruchomą konserwą i niczym więcej! Nigdy ty ani inni tacy jak ty nam nie dorównacie! Ha! Ha! Ha!" W ferworze walki wszyscy zupełnie zapomnieli, że statek wciąż kierował się na pulsar. Badacz właśnie w tym momencie to sobie uświadomił, ale było już za późno. Z przerażeniem w oczach, że została mu jeszcze tylko chwila życia, zamarł w bezruchu. W oczach Jednostki VX błyszczała nadzieja. Auriga został pochłonięty przez pulsar. Nie było żadnych fajerwerków, żadnej eksplozji. Statek po prostu zniknął w jasnym, pulsującym świetle.
Koniec.
|
|