handmade pictures incl. realistic and comix-like drawings and some additional manga paintings pictures made with pc graphic software such as Adobe Photoshop, Corel Draw etc. 3d graphics made in Bender mainly graphic logos and graffiti projects comics made by Sebasthien in european and manga drawing style based on the scripts by Sebasthien photos statues,people, nature flash, 3d, animations scipts, short novels, comix scripts links, recommended sites to see info about author and general inf

PULSAR
Rotacja 2. >>> EXODUS DO RAJU


       Planeta Vinnm. Właśnie umiera. Zaczyna się rozpadać. Popękała cała litosfera. Morza lawy wydostają się na powierzchnię. Wulkany z furią wystrzeliwują płynną skałę niemal na orbitę. Wzburzone oceany zalewają lądy. Koniec jest bliski. Mieszkańcy planety w pośpiechu i panice opuszczają swój dom. Statki, pojazdy, kapsuły - wszystko co tylko jest w stanie , odlatuje w przestrzeń kosmiczną. W zamieszaniu wiele jednostek się ze sobą zderza. Prawdziwy exodus. Jednym ze statków jest Narhogg należący do rodziny Anrich - rodzice i ich 2 dzieci. Na pokładzie są jeszcze: brat głowy rodziny z żoną i ich przyjaciółka. Łącznie 7 osób, bardzo przerażonych sposób. Ledwie wystartowali, agonia Vinnm dobiegła końca. Planeta wybuchła. Potężna fala uderzeniowa popędziła we wszystkie strony. Statkiem Anrich wstrząsnęła siła wybuchu - wysiadło większość systemów. Inne jednostki, te które były jeszcze blisko planety zostały zmiecione i nawet gwiezdny pył z nich nie został. Cała materia z Vinnm początkowo koncentrycznie się oddalała od punktu zero, jednak w chwilę później zaczęła się cofać i zapadać tworząc jakby małą czarną dziurę tyle, że tamta 'dziura' byłą jasna jak gwiazda. Wszelkie odłamki, resztki zostały tam wchłonięte. Również statek Narhogg nie mógł oprzeć się sile przyciągania tego dziwnego, acz pięknego zjawiska. Zresztą, nawet gdyby napęd nie był uszkodzony i tak nie udałoby się tego uniknąć, tak wielka była grawitacja tego niby słońca. Ludzie znajdujący się na pokładzie zobaczyli jedynie niezwykle silny błysk, a potem przez jakiś nieokreślony czas panowała ni to jasność ni ciemność. Coś pomiędzy. Nie dobiegał ich żaden odgłos, żaden choćby najcichszy dźwięk. W końcu wszyscy jakby usnęli. Nie mieli żadnych snów. Mieli jedynie wrażenie spadania w jakąś przepaść. Obudzili się niemal jednocześnie. Statek leżał rozbity na polance porośniętej gęstą, zieloną trawą. Planeta na której się znaleźli była dziewicza, piękna, o zielonej powierzchni i niebieskim niebie. Nie była skażona cywilizacją. Pasażerowie Narhogga wyszli ze statku na zewnątrz, na polanę. Oszołomieni, rozglądali się wokół siebie nie rozumiejąc co się tak właściwie stało. Wrócili do statku. Naradzali się nad sytuacją w jakiej się znaleźli. Narhogg do niczego się już nie nadawał. Uszkodzenia były tak wielkie, że nie było nawet mowy o lataniu w powietrzu a co dopiero w kosmosie. Nie było innego yjścia jak zostać na planecie. Funkcję domu spełniał wrak Narhogga. Wkrótce okazało się, że planeta jest prawdziwym rajem. Było tam pełno bujnej roślinności i zwierząt. Jednak nie było tam śmierci. Żadne istoty nie polowały na drugie, Rozbitkowie cieszyli się tym rajem długie lata, ale coraz częściej dochodziło wśród nich do konfliktów. Zaczęli zabijać zwierzęta, niszczyć okolicę. Z tą chwilą zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Kolejno po sobie następowały niewyjaśnione zjawiska. Kule światła krążyły po niebie. Strzeliste, jasne promienie pięły się z okolicznych gór. Pojawiły się mroczne cienie. Pewnego dnia ludzie zobaczyli, że ich statek został jakby zdeptany, a jego części rozrzucone zostały po polanie. Najpierw byli przestraszeni, potem rzucili się sobie do gardeł, obwiniając się nawzajem. Wtedy usłyszeli huk. Nad ich głowami przeleciał "drugi" Narhogg - nie uszkodzony, w doskonałym stanie. W jego iluminatorach zobaczyli siebie samych. "Tamta" załoga wydawała się przyjazna wobec siebie jak oni sami w przeszłości. Statek szybko zniknął. Nie odleciał, ale rozpłynął się w powietrzu. Rozbitkowie spostrzegli, że stoją teraz na kamienistej, bezdusznej planecie. Długo tak stali osłupiali. W końcu wszyscy zapłakali nad swoją naturą. Planeta znikła. Pojawił się krótki błysk i w chwilę później pozostała tylko próżnia kosmosu z pasem odłamków skalnych, resztek Vinnm.

Koniec.

All rights reserved. Unauthorized copying, reproduction, lending, any commercial use prohibited. Whole Artwork in this portfolio belongs to Sebastian Strzeszewski.
Prawa do wszystkich grafik i prac umieszczonych w tym portfolio posiada Sebastian Strzeszewski. Nieautoryzowane ich użycie jest zabronione.